Ma też zaczęłam od słoiczków, nie mam swojego ogródka a pewności że rynkowa marchewka nie rosła przy drodze nie mam. Te słoiczkowe ze względu na rygorystyczne badania wydawały mi się pewniejsze. A druga sprawa to nie potrafiłabym ugotować pół słoiczka

jak się okazało że w zasadznie na nic oprócz selera nie jest uczulona i zaczeła jeść wiecej niż kilka łyżeczek to zaczęłam gotować sama. Podstawą zwykle była marchewka, por i pietruszka a reszta co było w domu ziemniak, cukinia, brokuły, kalafior, groszek, fasolka, ryż, jajko, koperek, natka, kaszka manna, kasza krupnikowa

, drobny makaron itd. Mięso na początku gotowałam oddzielnie i samo dodawałam do zupy. Jak już była starsza zaczęłam dodawać jeszcze przyprawy sól, pieprz, bazylię, oregano itd W zależności co mi w duszy grało

Dania ze słoiczków też jadła i czasem nadal je bo do niektórych produktów się nie dotykam np dynia czy królik
