Strona 1 z 8
Karmienie piersią

:
27 paź 2012, 22:43
autor: Szizel
Jak było u Was karmiłyście cysiem. Jakie były początki ? Jak długo karmiłyście, karmicie ?
Ja będąc w ciąży wiedziałam, że będę karmić piersią byłam na to nastawiona psychicznie. Bardzo dużo mi wiedzy dostarczyły zajęcia w szkole rodzenia. Do porodu stworzyłam plan porodu, ew którym zawarłam, że nie chce by mojemu dziecku była podawana miesznka mlekozastępcza i smoczek oraz, żeby pierwsze karmienie odbyło się podczas kontaktu skóra do skóry. I udało się córcia ładnie ssała pierś więc udało nam się. Problem pierwszy pojawił się gdy w szpitalu miałam nawał pokarmu, ale dzięki pomocy położnej mleko odciągałam laktatorem do momentu odczucia ulgi w piersiach. Początki były lekko bolesne miałam popękane brodawki i krwawiły mi, ale i to przetrwałam. Pierwszy poważny kryzys przyszedł w domu gdy w piersi zrobił się zastój. Był weekend żadna wypożyczalnia laktatorów nie miała. Tatko kupił mi jakiś ręczny laktator w aptece, ale z piersi nic nie chciało wypłynąć, były twarde jak kamienie. I tu pomocna radą okazała się pani z wypożyczalni laktatorów gorąca butelka z wodą masowanie piersi nią i prysznic i udało się zaczęło wypływać mleko. Kryzys pokonałam. I wszystko gdy wyglądało pięknie. Pojawiła się nasza feralna przygoda ze szpitalem i ostrą biegunką może kiedyś opowiem i tygodniowy pobyt w szpitalu z 2 miesięcznym dzieckiem i diagnoza lekarza by odstawić od piersi dziecko na 3 dni i zobaczyć jej wyniki bo może moje mleko uczula. Podjęłam próbę w sumie 4 dni nie karmiłam, pokarm regularnie odciągałam i mroziłam, by zachować laktację. A powrót był straszny dziecko moje przez 4 dni przyzwyczaiło się do butli bo łatwiej szybciej i piersi za nic w świecie ssać nie chciało. Telefon do doradcy laktacyjnego Pani Katarzyna Gontarek i tu jeszcze raz jej dziękuje. Zapisane na wizytę w piątek była środa i rada od doradcy pod żadnym pozorem nie dawać butelki tylko dokarmiać łyżeczką i piersią. Efekt moje dziecko nic prawie nie zjadło od środy do piątku kiedy miałyśmy wizytę martwiłam się strasznie ale stosowałam się do wskazówek mówiąc i będąc cały czas w kontakcie z doradcą, że nic nie je. I w piątek na wizycie u doradcy udało się dostawić do piersi i zaczęła na nowo uczyć się ssać. wizyty nasze trwały 2 miesiące pierwszy miesiąc mało co jadła była zazwyczaj przystawiania w nocy na karmienia nawet co godzinę ale ja się zawzięłam i powiedziałam sobie, ze wrócimy do karmienia. I udało się po miesiącu walki i pomocy doradcy laktacyjnego. A było ciężko bardzo. Kiedy widziałam, że dziecko nie chce ssać, nie przybierało przez miesiąc czasu na wadze ani gr to zal ściskał, ale udało się i tak dziś mamy 17 miesięcy i cycuś nadal jest obecny w naszym menu

Re: Karmienie piersią

:
27 paź 2012, 23:03
autor: malaJu
taaaak.... pierwsze dziecko - karmiłam jako tako piersią plus butelka. Laktacja zakończona po 100 dniach. Drugie byłoby karmione piersią wyłącznie, ale niestety los zesłał nam mega żółtaczkę i nakaz odstawienia. Podobnie jak u ciebie, w 3 dni dziecko przestawiło się z wroga na miłośnika butli. W efekcie, sciagałam pokarm za każdym razem i podawałam butelką. Tak przez kolejne 4,5 mca. Uważam siebie za herosa, bo czułam się, jakbym miała bliźnięta... Potem wróciłam do pracy i mleko sie skończyło.
Re: Karmienie piersią

:
28 paź 2012, 7:31
autor: kochecka
Karmiłam piersią w sumie 4 miesiące. Moje dziecko było głodomorkiem więc bardzo często jadło (w wieku 2 mies co godzinę w dzień i w nocy...), po miesiącu od porodu byłam sama w domu i zdana tylko i wyłącznie na siebie. W związku z tym nie miałam kiedy sobie ugotować, jadłam cały czas bagietki z wędlina i serem więc moje mleko było dość "chude". A kiedy Maksiowi wyszedł w 11 tygodniu pierwszy ząbek (a dwa dni później drugi) i zaczął mnie gryźć do krwi był to tylko gwóźdź do trumny mojego karmienia piersią...
Ponadto ponieważ walczyliśmy długo z żółtaczką (w UK wypuszczają z żółtaczką do domu) w pewnym momencie lekarz zalecił nam na tydzień przestawić młodzież na butelkę. Gdy zobaczyłam jaka jest różnica po mm dla niego i dla mnie to ciężko było mi zrezygnować z myśli o mm.
Re: Karmienie piersią

:
28 paź 2012, 12:02
autor: evelinka
Moje "oba" dzieci są piersiowe. Nie miałam żadnej filozofii z tym związanej. Dla mnie było to naturalne. Dodatkowo nie mieliśmy z tym żadnych problemów. Z jednej strony podziwiam mamy dzieci butelkowych. Ja na pewno zapominałabym butelki czy mleka na wyjściach. A dodatkowo to strasznie męczące za każdym razem szykować to wszystko. Ja mogłam zawsze wyciągnąć pierś i nakarmić dziecko bez kombinowania gdzie podgrzać wodę czy coś w tym stylu. Ja karmiłam Julka ponad 1,5 roku, z czego kilka miesięcy jak byłam w ciąży. Bardzo długo jadł w nocy (na zasadzie, żeby się przytulić) i kiedy zdecydowałam się zrezygnować z nocnych karmień, Julian odstawił się całkowicie. I w sumie szkoda mi tego było, bo lubiłam te nasze chwile razem.
Teraz małą też karmię piersią i myślę, że dopóki ona będzie chciała i nie będzie żadnych przeciwwskazań, to tak pozostanie.
Uważam jednak, że każda kobieta ma prawo zdecydować, w jaki sposób chce karmić swoje dziecko i nikomu nic do tego!
Re: Karmienie piersią

:
28 paź 2012, 20:10
autor: Emi
Przy pierwszym dziecku ściągałam pokarm przez miesiąc i jednocześnie dokarmiałam butelką - pokarmu miałam bardzo mało a Adaś cycka nie chciał.
Przy Ani natomiast ściągałam przez trzy miesiące a dokarmiałam tylko jedną porcją mm dziennie. Ania piersi ssać nie potrafiła, łapała sama brodawkę bez otoczki i bardzo się przy tym denerwowała.
Wydaje mi się, że gdybym przy pierwszym dziecku skorzystała z pomocy doradcy laktacyjnego to może jakoś to karmienie piersią by wypaliło. Przy drugim dziecku byłam już "mądrzejsza" i się prawie udało

Re: Karmienie piersią

:
28 paź 2012, 20:11
autor: misia-misia
A ja dla odmiany nie cycowa tylko butelkowa od samego początku.
Maja w szpitalu dostawała butlę. Cycka nie chciała wcale. W domu chciałam rozbujać laktację laktatorem. Nawet coś tam pociekło. Odciągnęłam raz, drugi, trzeci. Ale moje dziecko żarte od początku. Potraktowało moje mleko jak herbatkę i za pół godziny był ryk. Cyckiem pluła na odległość. Jak coś leciało to się denerwowała że za mało, że za wolno. Nie leciało to tez się denerwowała. A z nią ja. W efekcie szybko utraciłam pokarm i generalnie od początku lecimy na Bebilonie.
I specjalnie nie uważam, żebym ja czy moje dziecko było gorsze, bo nie karmione cyckiem.
Re: Karmienie piersią

:
28 paź 2012, 22:10
autor: Szizel
evelinka zgodzę się z Tobą i z przygotowaniami mm dla mnie podczas pobytu w szpitalu była to masakra sprawdzić odpowiednią temp wody dodać odpowiednią ilość mieszanki tak więc uważam, że cycuś jest mega wygodny. Nic nie mam do mam i dzieci butelkowych jedynie dziwi mnie fakt tego kiedy mama nawet nie podejmuje próby nie wie jak to jest jak to może być i od razu wybiera butelkę, tego nie potrafię zrozumieć.
Re: Karmienie piersią

:
28 paź 2012, 22:17
autor: malaJu
Szizel, też mnie to zawsze zastanawia. Wiadomo - karmić piersią nie trzeba. Może kogoś to brzydzi (??), denerwuje etc. Ale przecież to dla własnego dziecka! Pierwsze mleko jest bardzo ważne. Nigdy nie zrozumiem kobiet, które nawet nie próbują go podać. Mam wrażenie, że usilnie bronią się przed instynktem macierzyńskim. Dla mnie w momencie urodzenia pierwszego dziecka karmienie wydało się czymś logicznym, normalnym, upragnionym.
Ale oczywiście opieka laktacyjna w Polsce wygląda jak wygląda i ciężko pierworódce doczekać sie solidnej pomocy w szpitalu oraz w pierwszych tygodniach po porodzie. Jak widać po dziewczynach karmienie piersią nie jest też czymś takim prostym jak się wydaje. To nie tak, że rodzimy się z wbudowanym modułem "jak jeść od mamy", a jako matki przechodzimy w tryb "jak karmić".
Re: Karmienie piersią

:
28 paź 2012, 22:36
autor: misia-misia
ja pamiętam, że leżałam z dziewczyną, która miała piersi pełne pokarmu. Aż jej zazdrościłam, bo ja nie miała ani grama.
Jednak dziewczyna nie chciała karmić piersią i prosiła nawet lekarza o jakieś preparaty/leki na zatrzymanie laktacji.
A mleka to ona miała....
Mnie się nie udało karmić piersią. Trudno. próbowałam, nie wyszło. Stanęło na butli.
Aczkolwiek teraz z perspektywy czasu i szybkiego powrotu do pracy to nie widzę karmienia piersią.
Re: Karmienie piersią

:
29 paź 2012, 7:05
autor: martula_87
Ja niestety nie karmiłam co uważam teraz za zbawienne.
I tak jak się dziwicie że kobiety nawet nie podejmują prób karmienia i pierwsze mleko jest bardzo ważne moje zanim się dobrze pojawiło było skażone antybiotykiem przy którym był absolutny zakaz karmienia brałam go 10 dni po 10 dniach powinnam je oddac do badania odpuściłam nie walczyłam po poworcie do domu zaraz znów dostałam ten antybiotyk więc i tak pewnie bym dziecko musiała odstawic.
Uważacie że nie wygodne jest robienie mieszanki dla mnie jest super wygodne.
Nie wyobrażam sobie natomiast tego że musiałabym gdzieś w miejscach publicznych wystawiac pierś i karmic dziecko a nie wszędzie są przyjazne pokoiki.
Nie zawsze się udaje i z drugiej strony należy też zrozumiec wszytkie dziewczyny które mimo że mają pokarm dzieci nie karmią byc może mają inne ważne powody.
Re: Karmienie piersią

:
29 paź 2012, 7:39
autor: misia-misia
też nie uważam, żeby robienie mieszanki było jakieś bardzo kłopotliwe...
Ja mam już w garnku przegotowaną wodę. Odlewam sobie tyle ile potrzebuję, podgrzewam w dosłownie 1-2 min i już.
Żaden kłopot. Przecież tego mleka nie trzeba Bóg wie ile gotować...
Wiadomo, że wyciągnięcie piersi w ciągu nocy a wstanie i podgrzanie wody to kolosalna różnica. Jest dużo wygodniej. Owszem.
Ale tak jak teraz patrzę, że dawałam butlę a kolejną za 3h, a przy moim mleku po 30min była głodna, to zdecydowanie wolę już wstać i zrobić mleko.
no ale to takie moje zdanie.
Może gdybym od początku miała nawał pokarmu a córa chciała jeść, to bym się jakoś przyzwyczaiła do tego.
Re: Karmienie piersią

:
29 paź 2012, 9:47
autor: Audiolka
Karmiłam chwilkę, dosłownie

W ogóle w szpitalu jako jedna z niewielu matek chciałam karmić młodego własnym mlekiem. Niestety dostawał coraz większej żółtaczki, ale w szpitalu nikt nawet nie pomyślał, że to wina mojego pokarmu. Dopiero gdy przyszła położna na wizytę, stwierdziła, że mały jest żółty i wysłała nas do szpitala na Sporną. Tam wszystko się wyjaśniło.
A mnie ulżyło że będę mogła jeść co tylko chce i nie będę "uwiązana" przy dziecku

Re: Karmienie piersią

:
29 paź 2012, 14:55
autor: Marcka
ja również byłam baaaardzo nastawiona na karmienie piersią choc wiedziałam, że jeśli się uda to niestety max 2 miesiące będę mogła karmic, bo potem trzeba będzie wrócic do leków, które są szkodliwe dla dziecka.
Mała się bez problemu przystawiła, na początku nie miałam zbyt dużo mleka <rodziłam przez cc>, jednak po powrocie do domu miałam masakryczny nawał. Było ciężko gdyż akurat była ta niedziela świąteczna i nigdzie nie można było wyporzyczyc laktatora. Na szczęscie pożyczyłam ręczny laktator od brata M. i po 2-3 dniach laktacja się unormowała i przystosowała do potrzeb Emilki.
Niestety jak wspominałam na początku, po 2 miesiącach musiałam przerwac karmienie i wrócic do leków. Było mi ciężko psychicznie, ale mnie bardziej niż Emilci, która po zmianie butleki z Aventu na Lovi od razu załapała i nie domagała się (.).
Tak więc przełknęłam ból psychiczny

i dla dobra siebie i dziecka przeszłam na butle.
Re: Karmienie piersią

:
29 paź 2012, 15:43
autor: malaJu
Trzeba przyznać, że jak się tak czyta te posty, to albo tak się dobrałyśmy (hehehe), albo ogólnie karmienie naturalne dłużej niż kilka pierwszych miesiecy należy do rzadkości.
Re: Karmienie piersią

:
29 paź 2012, 15:55
autor: kari
no to nie będę wychylać się przed szereg

karmiłam ogólnie ok 3,5-4 miesiące, ale Dzieć był dokarmiany mieszanką przynajmniej raz dziennie, w szpitalu dostawał tylko mm, bo próba nakarmienia go (.)(.) skończyła się butlą
w domu starałam się karmić piersią, na początku tylko na wieczór dostawał mm, z czasem gdy pokarmu miałam coraz mniej stopniowo przechodziliśmy na dokarmianie, aż w końcu w dzień był karmiony tylko mm, a w nocy jak się obudził dostał pierś, jednak to skończyło się ok. 5 miesiąca i teraz jest już wyłącznie na mm
Re: Karmienie piersią

:
29 paź 2012, 18:42
autor: Hosiole
Ja karmiłam 6 miesięcy... dłużej nie miałam niestety siły

Staś miał zdiagnozowaną skazę białkową, więc moja dieta była straszna a poza tym w pewnym momencie "Staś przestał się najadać".
Nie ukrywam, że zarówno karmienie piersią ma swoje zalety:
- nie trzeba przygotowywać
- zawsze pod ręką
- zawsze dobra temperatura i zawartość
jak i karmienie mm również:
- jest szalenie wygodne - każdy może to zrobić (oczywiście zawsze można też swój pokarm odciągnąć)
- można jeść i pić wszystko
- wiadomo ile dziecko zjadło
To tak na szybko przyszło mi do głowy... Myślę, że w takim samym stopniu jestem zwolennikiem karmienia naturalnego jak i mm. Niemniej jednak z drugim też będę się starała chociaż na początku karmić piersią, bo myślę że to jest najlepsze dla dziecka

Re: Karmienie piersią

:
02 lis 2012, 21:09
autor: =MiLi=
Ja karmiłam Nelkę 10miesięcy. Pewnie karmiłabym dłużej, bo miałam masę pokarmu i brak odwagi jeśli chodziło o odstawienie

ale miałam zabieg ze znieczuleniem, po którym nie mogłam karmić, więc jakby nie miałam wyjścia... Nela po porodzie była na obserwacji na innym oddziale, więc była karmiona butelką, dostałam ją do piersi niecałą dobę po porodzie... na początku nie chciała piersi, denerwowała się, dawałam jej butlę... ale w nocy z pomocą położnej dostawiłam Nelkę do piersi i udało się

wybuchnęła miłość do cycka, wieeelka miłość, Nela była cycoholikiem jakiego nie znał świat

ja miałam mnóstwo mleka, chodziłam ciągle z twardymi, pełnymi piersiami... potem tylko jednym karmiłam, bo sobie dama tak upodobała

Nie powiem, z jednej strony to było wygodne, bo tylko wyciągałam pierś i już, wszędzie - u znajomych, w sklepie, na spacerze... dodam, że Nela nie chciała pić mleka modyfikowanego, jedynie od tatusia czasem wypiła, ale to już była desperacja

no i nadszedł dzień zabiegu i nie mogłam dać jej piersi... płakała biedna, wyciągała do mnie rączki

więc Tatuś nosił, wciskał butlę, ale awantura była potężna... w końcu skapitulowała, wypiła mleko z butli i zasnęła... a rano cud! W ogóle nie pamiętała o cycku! Nie próbowała się do niego dostać, nie zaglądała mi w dekolt, nic! Nigdy nie było cycka... no byłam w szoku... po tym co się nasłuchałam od znajomych mam spodziewałam się dłuższej walki a tu taka niespodzianka
Inga ma 8 miesięcy i nadal ją karmię, nie planuję odstawiać na razie. Od 2. lub 3. miesiąca karmię tylko jedną piersią i dajemy radę

nawet praca nie przeszkadza mojej laktacji

z tą różnicą, że Indze podawaliśmy mieszankę raz na jakiś czas, żeby nie było problemu przy odstawieniu.
Re: Karmienie piersią

:
02 lis 2012, 21:22
autor: Fionka
No to ja się wychylę

Karmiłam piersią równe półtora roku, czyli 18 miesięcy. I pewnie dociągnęłabym do 2 lat, ale musiałam zacząć brać leki, które wykluczały karmienie. Pokarmu od samego początku miałam ilości pozwalające wykarmić troje dzieci, więc młode nie narzekało. Gdy potem musiałam w nocy robić mieszankę, myślałam że się pogryzę

ale przestawiliśmy się w miarę szybko i do dziś pijemy flachę w nocy

Re: Karmienie piersią

:
02 lis 2012, 21:28
autor: Frezja
Ja od początku karmię piersią, w 3 dobie po porodzie trochę pocierpiałam ale w szpitalu skutecznie pomogła mi położna ucząc mnie prawidłowego masowania,ogrzewania i ochładzania piersi,w pierwszych dniach mały poranił mi nieco sutki ale bepanthen poradził sobie z tym problemem ekspresowo,powiem szczerze że uwielbiam te "nasze chwile" i cieszę się że się udało,ja byłam dzieckiem butelkowym z mamy wyboru i też jakoś wyrosłam

na pewno gdyby dziecko nie najadało się moim pokarmem przeszłabym na mm choć pewnie trochę bym powalczyła

Re: Karmienie piersią

:
02 lis 2012, 21:35
autor: agnieszka19
Ja karmiłam około 3 miesięcy. Młoda słabo przybierała na wadze, a mnie to stresowało, więc najpierw było jedzenie mieszane- raz pierś raz butla a jak młoda miała około 4 miesięcy przeszłśmy tylko na butle.
Szczerze? Dla mnie butla to zbawienie... Krmienie piersią nie było niczym cudownym, nie czułam żadnej specjalnej więzi. Dawałam pierś bo skoro miałam mleko i młoda chciała je pić to czemu nie... Ale na prawdę przjście na mleko modyfikowane to było zbawienie...
Nigdy nie karmiałam w miejcu publicznym, bo nie znosze tego. Jak byliśmy gdzieś z młodą musiałam "zaszywać" się w drugim pomieszczeniu na 40 minut ( bo tyle młoda jadła), będąc na mieście trzeba było szukać odpowiedniego pomieszczenia, no i wyjście moje gdziekoliwiek było utrudnione. Mąż cycków z melekiem nie miał, a odciągnąć pokarm to było nie lada wyzwanie...
Re: Karmienie piersią

:
02 lis 2012, 22:11
autor: justine
Ja odstawiłam Maciusia od piersi tydzień temu, co poniektórzy wiedzą ile mnie to kosztowało

Jak Młody skończył 3,5 miesiąca okazało się, że słabo przybiera na wadze i że musimy go zacząć dokarmiać. Po podaniu Bebilonu Pepti nie dość, że zaczął ładnie przybierać to trochę poprawiły mu się okropne kupy, które robił od jakiegoś 2-go miesiąca. Podejrzewaliśmy alergię, więc byłam na bardzo restrykcyjnej diecie, w końcu po konsultacji z alergologiem uznaliśmy z mężem, że to dokarmianie cycem to gra nie warta świeczki. W zeszły piątek rano Młody dostał cyca po raz ostatni a jego mama wieczorem wyszła na miasto z przyjaciółkami - zjadła, wypiła i w ten sposób zakończyła swoją przygodę z karmieniem.
Trochę przykro ale nie można mieć wszystkiego. Dla mnie karmienie piersią było bardzo ważne i cieszę się, że udało mi się karmić choć przez te 4,5 miesiąca.
Re: Karmienie piersią

:
03 lis 2012, 8:00
autor: yuna
U mnie Emi na cycu siedziała przez 3 miesiące. Przez kolejne dwa tygodnie byliśmy na karmieniu mieszanym - raz cyc, raz modyikowane. Aż w końcu to moje dziecko samo się zbuntowało i odrzuciło pierś. Zapasy mleka zamrożonego się skończyły i od tamtego czasu jesteśmy tylko na modyfikowanym.
Re: Karmienie piersią

:
04 lis 2012, 15:19
autor: szaraczarownica
Ja piersią jako taką karmiłam 3 razy, chociaż to i tak było przez osłonkę

Ale zacznę może od początku: Nigdy nie chciałam karmić piersią. Zanim zaszłam w ciążę twierdziłam, że w szpitalu zażyczę sobie podawania mm od samego początku. Moje postanowienie potęgowała moja choroba - istniało prawdopodobieństwo, że bardzo szybko zacznę barć leki przy któych nie wolno karmić. Ale w ciąży się złamałam i chciałam synowi dać chociaż odrobinę mojego mleka. No właśnie "mleko", a nie "pierś". Niestety po porodzie dałam się wkręcić z tego oszołomienia i zaczęłam walczyć o karmienie piersią. Nie udało się, bo nie miałam tak od razu pokarmu po cc, a Staś szybko załapał, że z butelki je się łatwiej. Nie chciałam się bawić z laktatorem w szpitalu, bo nie było warunków do sterylizacji, więc postanowiłam rozkręcać laktację w domu. Oczywiście od "fantastycznej" pani pediatry usłyszałam z wyrzutem "Co ja panią widzę to pani podaje butelkę. Czy pani nie zamierza karmić piersią?!". Dzisiaj z całym przekonaniem piszę: a ją to g... obchodzi

Ale wtedy dałam się wpędzić w poczucie winy. No ale ok, wróciłam do domu i rozpoczęłam walkę z laktatorem. Z racji przyjmowanych leków przeciwbólowych połowę mleka wylewałam do zlewu - mogłam podawać dopiero to mleko, które było odciągnięte co najmniej 6 godzin po zażyciu tabletki. Pomimo przeciwności szło to wszystko ładnie - jendorazowo ściągałam już 140 ml. I 1,5 tygodnia po porodzie okazało się, że mam zapalenie cewki moczowej, więc szybko łyknęłam furagin, po którym nie wolno karmić. Tak się tym zestresowałam, że straciłam pokarm w ciągu jednej nocy. Wydawało mi się, że wszyscy bliscy oczekują ode mnie karmienia moim mlekiem, czego nie mogłam robić ze względu na moją "samolubną chcęć wyleczenia zapalenia - bo powinnam jako Matka Polka poświęcić się heroicznie". Było wręcz odwrotnie - mój mąż i moja mama (jak by nie było największe wsparcie) twierdzili, że mam rzucić w chol.... to odciąganie pokarmu. Ale ja walczyłam dalej. Po konsultacji z Ju ściągałam pokarm z zegarkiem w ręku częściej niż co 3 godziny, żeby rozbudzać laktację i wylewałam to do zlewu. Udało się, wywalczyłam 40 ml z obu piersi. Ale następnego dnia było już tylko 20, kolejnego 10. Gdy doszłam do 5, a Staś akurat miał przygodę z nietolerancją NAN i padło podejrzenie, że ma skazę białkową, polożna środowiskowa przemówiła mi do rozumu. 5 ml nigdy bym syna nie wykarmiła. Do tego moje mleko dalej bardziej przypominało siarę niż pełnowartościowy pokarm. No i gwoździem do trumny było moje parcie na nabiał. Ja mogłam żyć tylko i wyłącznie na nabiale. Skończyło się to jak ręką odjął jak przestałam produkować mleko - dojadał mąż. Po podjęciu decyzji o niekarmieniu syna własnym mlekiem poczułam się w końcu szczęśliwa - przestałam mieć poczucie winy.
Na dzień dzisiejszy wiem, że gdybym mogła cofnąć czas nigdy bym się nie zdecydowała podać choćby mililitr mojego mleka. Nie ma mowy! Jeśli będziemy mieć drugie dziecko od razu podam mm i nie dam się już wkręcić.
Poza tym nie wyobrażam sobie karmienia piersią np. w centrum handlowym. Mm jest dla mnie mega wygodne - biorę trzy butelki, butelkę z wrzątkiem, 3 pojemniki z odmierzonym mlekiem i w razie potrzeby szybko przygotowuję; i może karmić dowolna osoba - mąż, babcia.
Re: Karmienie piersią

:
04 lis 2012, 21:32
autor: Meerkat
Ja zawyżę znów średnią - karmiłam ok. 15 miesięcy. Było mega wygodnie i fajnie, ale nieprzespane noce mnie wykańczały (choć spaliśmy razem i Bartek jadał tylko ze 3 razy w nocy...). Już miałam dość karmienia, wiedziałam, że nie o pokarm mu chodziło tylko o przytulenie się a dodatkowo jest alergikiem, więc moja dieta wyglądała słabo i ciągle miałam wątpliwości, czy czegoś nie zjadłam, co go uczula...
Przy drugim dziecku zdecydowanie chcę karmić, na pewno na początku 6-7 miesięcy (czasem butlę i mm, żeby przyzwyczaić i nie być uwiązaną), a potem się zobaczy.
Re: Karmienie piersią

:
11 lis 2012, 9:11
autor: Bian
evelinka pisze:Z jednej strony podziwiam mamy dzieci butelkowych. Ja na pewno zapominałabym butelki czy mleka na wyjściach. A dodatkowo to strasznie męczące za każdym razem szykować to wszystko.
Ja wprawdzie karmiłam piersią krótko, ale z perspektywy czasu to właśnie karmienie butelką wydaje mi się wygodniejsze, choćby ze względu na to, że można sobie wcześnie naszykować odmierzoną porcję proszku i wody w podgrzewaczu, potem samo wymieszanie to kilka sekund. No chyba większość dzieci wciąga od razu butlę, a z cycem bywa różnie.
Myślę, że ocena co jest wygodniejsze zależy od tego czy jest laktacja na dobrym poziomie, czy matka trochę chociaż sypia w nocy, a także jak wygląda jej jadłospis.
Ja byłam bardzo zafiksowana na karmienie piersią. O ile 15 minut po porodzie Hania przykleiła się do cyca na jakieś 2 godziny, to później pokarmu były jak na lekarstwo. Ja płakałam, dziecko płakało, położne próbowały coś ze mnie wycisnąć - po wielu próbach musiały w końcu od czasu do czasu wziąć Małą na dokarmianie. Dziewczyny z łóżek obok miały nawał pokarmu co mi psychicznie nie ułatwiało. W trzeciej dobie w końcu się ruszyło, a ja płakałam, tym razem ze szczęścia

Karmiłam piersią 3 tygodnie i naprawdę z sentymentem wspominam ten krótki okres. Potem ostra pokrzywka, spałam godzinę na dobę, bo albo karmiłam, albo się drapałam do krwi :/ Dermatolog dała leki, przy których musiałam odstawić pierś, a ściągnięte mleko musiałam wylewać (to była dla mnie trauma). Leczenie trwało kolejne 3 tygodnie. Dla takiego maluszka to przepaść czasowa. Piersi już nie chciała - znów jej i moje nerwy. Mniej więcej do trzeciego miesiąca ściągałam pokarm, ale mimo różnych działań laktacja stopniowo zanikała. Jak nie byłam w stanie za jednym razem ściągnąć z obu piersi więcej niż 30 ml, to dałam sobie spokój. Kilka dni przepłakałam, że jestem złą matką. Po kilkunastu dniach na mm u Hani wyszła skaza białkowa, której się spodziewałam, bo sama w dzieciństwie miałam. Być może, gdyby została na piersi, a ja miałabym odpowiednią dietę, to nie musiałaby teraz wcinać Nutramigenu. Jednak po tych kilku butelkowych miesiącach myślę, że najważniejszy jest kontakt i bliskość z własnym dzieckiem, a nie sposób karmienia. Każdy ze sposób ma swoje plusy i minusy

Re: Karmienie piersią

:
11 lis 2012, 12:18
autor: =MiLi=
Bian pisze:evelinka pisze: No chyba większość dzieci wciąga od razu butlę, a z cycem bywa różnie.
Oj nie, Inga butle je najczęściej na raty tzn tak po 30ml co jakiś czas. A do piersi jak się przyssie to je aż się naje

Re: Karmienie piersią

:
14 lis 2012, 9:07
autor: Blue
Przy 1 corce,jeszcze bedac w ciazy,nie zalezalo mi na karmieniu piersia.Uwazalam to za czynnosc zdziwaczalych "Matek Polek" ktore tylko siedza w bujanym fotelu i robia skarpety na drutach.To takie nienowoczesne mi sie wydawalo,wrecz jakby obrzydliwe.Kolezanki karmiace dluzej niz rok uwazalam lekko mowiac za dziwadla.Jak to chodzace dziecko i cycek???W glowie sie nie miesci!W Koperniku tam gdzie rodzilam zmuszano do karmienia piersia-no wlasnie-zmuszano a nie wspierano.To byl horror,modlilam sie codziennie aby przetrwac kolejny dzien tam spedzony.Mialam najmniej mleka na sali,dziecko glodne darlo sie,ja plakalam z nia a pielegniarki dalry sie na mnie ze powinnam masowac piersi,wygrzewac,wywolywac laktacje i juz!Na moja usilna prosbe dokarmiali dziecko butla bo nie moglam patrzec na to ze mala jest glodna.Horror minal-wrocilam do domu.Wzielam sie za to,bo naciski z zewnatrz-gadanina mojej mamy ze nie ma nic lepszego dla dzieka niz pokarm matki itp.Zeby ja zadowolic i chyba wszystkich wokol aby mi dali spokoj karmilam mloda piersia 3,5 mies-na noc dajac butle z mm bo dzieki temu spala cale noce.Potem bez zalu zmniejszalam liczbe karmien na dobe bo uznalam ze nam to nie sluzy a nikogo zadowalac nie bede. laktacja zanikla.
Z 2 corka bylo zupelnie inaczej.Swiadoma ze na 3 dziecko sie nie zdecydujemy,pomyslalam sobie ze teraz albo nigdy.To juz ostatni raz kiedy moge sprobowac wszystkiego tego czego nie udalo mi sie przy 1 corce-od nowa bogatsza w doswiadczenia co i jak.W ciazy wizualizowalam sobie ze bede karmic piersia i dobrze mi bylo z ta mysla.Urodzilam wczesniaka,mala byla odseparowana ode mnie pierwsze 2 tygodnie,nie mialam szans przystawic jej do piersi.Zaopatrzona w skuteczny laktator pompowalam cycki w szpitalu potem w domu i zawozilam jej mleko do szpitala.Prawie wszystkie mamy wczesniakow tak robily.Chociaz tyle moglysmy zrobic by by te dzieciaki mialy lepszy strart-dac im cos najlepszego-cos co nadal mimo postepujacej doskonalosci mlek modyfikowanych jest nie do podrobienia.Duzo z nas z podkrazonymi z niewyspania oczami od nocnego cisniecia cyckow cieszylo sie kazdym mililitrem mleka dla swojej kruszyny.Potem w domu zawzielam sie i na przemian dostawiam ja do piersi i uskutecznialam sciaganie pokarmu laktatorem kiedy spala.Karmie do dzis chociaz wyglada na to ze laktacja powoli mi zanika,pokarmu coraz mniej.Lubie to.Jestem zadowolona z siebie ze sprobowalam i sie udalo.Taki spelniony plan daje satysfakcje.No i nikt mnie nie zmuszal do karmienia piersia jak w Koperniku,ta chec wyszla ode mnie z wewnatrz.Ostatnio na wizycie u pediatry powiedzialam ze dzieki dobremu laktatorowi nadal karmie.Uslyszalam wtedy:"nie,to nie dzieki laktatorowi,tylko dzieki Pani".I mysle z miala duzo racji.
Jeszcze chcialam dopisac ze prawda jest-z mojego punktu widzenia-ze w karmieniu piersia duze znaczenie ma"glowa" i jej nastawienie.Przy pierwszej corce kazdy powod byl dobry by ponarzekac i zakonczyc karmienie-a to bolace bordawki,a to cieknace cycki ranem a to ze nie moge zjesc czego chce bo kolki itp. a przy drugiej corce przy kazdym z tych niedogodnien mowilam sobie-wytrzymam,dam rade.Oczywiscie nie mowie tu o historiach gdy ktos chce karmic piersia a nie moze bo leki,bo choroba itp.
Butelka jest na pewno wygodniejsza niz piers,tak wiec ciesze sie ze moglam sprobowac i tego i tego-oba rozwiazania maja i wady i zalety takie jak pisalyscie wyzej.Najwazniejsze to miec wybor i postapic zgodnie ze swoja i tylko swoja decyzja.
Re: Karmienie piersią

:
22 lis 2012, 15:17
autor: Ewelinka
Ja od samego początku ciąży wiedziałam że będę chciała karmić piersią. Po zajęciach w szkole rodzenia jeszcze bardziej byłam na to nastawiona, bo to dobre dla dziecka, wygodne i nic nie kosztuje. Rzeczywistość okazała się całkiem inna... Urodziłam całkiem nieoczekiwanie poprzez cc, 12 godzin leżałam na pooperacyjnej i czekałam tylko na to aby przystawić Bartusia do piersi. Pierwsze karmienie było okropne, płakał mój synek i ja razem z nim, skończyło się do dokarmianiu butelką. Po wyjściu ze szpitala uparłam się i karmiliśmy się jedynie piersią. Trwało to po 2 godziny i tak co 30 min. ale czego się nie robi dla dziecka. Po tygodniu odnieśliśmy sukces. Jednak szczęście nie trwało długo bo Bartuś zaczął się strasznie wyginać przy karmieniu i ciągnąć za sutki, bolało bardzo. Wtedy wpadłam na pomysł ściągania mleko laktatorem. Konsultowałam to z panią doktor, która kategorycznie zabroniła mi to robić i stwierdziła że chyba źle przystawiam synka. Więc znowu walczyliśmy z piersią. Ból był nie do wytrzymania. Płakałam przy każdym karmieniu ( teraz wiem że to nie wina przystawiania tylko zaburzenia napięcia mięśniowego i asymetrii, którą niedawno zdiagnozowała ta sama pani doktor). Po kilku dniach się poddałam i stwierdziłam, że mam gdzieś zdanie pani doktor i zaczęłam ściągać mleko. I to było to. Ja nie miałam wyrzutów sumienia, że karmie dziecko mm a mój synek był najedzony. A wiadomo " szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko". Teraz Bartuś ma 4,5 miesiąca i dalej jest na moim mleku.
Re: Karmienie piersią

:
22 lis 2012, 15:32
autor: Malwina
szaraczarownica, możemy sobie podać rękę.
Moje pierwsze dziecko butelkowe, nie mogłam karmić zaraz po urodzeniu. Pediatrzy, położne, lekarze wpędzili mnie w poczucie winy. Też walczyłam o laktację. Niepotrzebnie. Moje dziecko na karmieniu mieszanym miało kolki...
Została butla, wreszcie i on i ja byliśmy szczęśliwi. Jest zdrowy, pogodny, dobrze się rozwija i nie czuję, żebym mu coś zabrała tym, że go nie karmiłam.
Drugie dziecko chcę świadomie "chować" na butelce. Już ginekolog mi pogroził palcem, ale nie rusza mnie to.
A w szpitalu niech się tylko do mnie żadna położna ani pediatra nie odzywa a już na pewno niech nie wywołuje poczucia winy, bo opierdzielę równo. To mój wybór.
Tak, jestem wygodna. Nie mam zamiaru z "cyckiem" na wierzchu biegać 24/24/7. Chcę móc wyjść coś załatwić nie ściągając pokarmu i nie martwiąc się, że zostawiam dziecko z babcią czy tatą.
Ja byłam dzieckiem butelkowym i moje dzieci też będą.
I żadnej specjalnej więzi nie straciłam. Moje dziecko świata poza mną nie widzi i uwielbia się przytulać.
Także Mamy, jeśli nie możecie albo nie chcecie karmić dzieci piersią, nie dajcie wpędzić się w poczucie winy. Dla dziecka ważne jest to, że dostanie jeść.

Re: Karmienie piersią

:
22 lis 2012, 19:22
autor: Emi
Malwina pisze:Drugie dziecko chcę świadomie "chować" na butelce. Już ginekolog mi pogroził palcem, ale nie rusza mnie to.
A w szpitalu niech się tylko do mnie żadna położna ani pediatra nie odzywa a już na pewno niech nie wywołuje poczucia winy, bo opierdzielę równo. To mój wybór.
Super, pozytywne nastawienie od samego początku

Każda kobieta prawo do wyboru sposobu karmienia swojego dziecka

Re: Karmienie piersią

:
24 gru 2012, 14:23
autor: Misiak
Ja także nie wiążę z karmieniem piersią żadnej ideologii. Było dla mnie naturalne, że gdy urodzę to będę karmić (.). Po porodzie niunia była pod kroplówką z glukozą, więc nie dostawała butli. Po cc przyszła do mnie pani dr, pytam co z karmieniem, a ona nacisnęła mi sutki i pojawiło się mleko. Powiedziała żebym karmiła jeśli chcę, bo pokarm jest i macica będzie lepiej się obkurczać. Zrezygnowałam więc ze środków przeciwbólowych i czekałam na córę. Dobę po cc, gdy przywieźli Polę, poprosiłam położną o instruktaż. Ona pokazała mi tylko jak mam złapać sutka, młoda się do niego przykleiła... i do dziś rzadko się odkleja.

Cieszę się, że mogę karmić moim mlekiem, no i lubię czuć policzek córci na mojej piersi.

Minusem jest restrykcyjna dieta, ale póki mogę i daję radę to chcę karmić.
Re: Karmienie piersią

:
01 sty 2013, 18:47
autor: Pepsi
Prawda i mity o karmieniu piersią w tym mój ulubiony "Malec jest głodny, bo mama ma za chude mleko"
http://mamdziecko.interia.pl/eksperci/n ... nId,644974
Re: Karmienie piersią

:
08 sty 2013, 11:37
autor: mama_szymka
Hosiole pisze:Ja karmiłam 6 miesięcy... dłużej nie miałam niestety siły

Staś miał zdiagnozowaną skazę białkową, więc moja dieta była straszna a poza tym w pewnym momencie "Staś przestał się najadać".
Nie ukrywam, że zarówno karmienie piersią ma swoje zalety:
- nie trzeba przygotowywać
- zawsze pod ręką
- zawsze dobra temperatura i zawartość
jak i karmienie mm również:
- jest szalenie wygodne - każdy może to zrobić (oczywiście zawsze można też swój pokarm odciągnąć)
- można jeść i pić wszystko
- wiadomo ile dziecko zjadło
To tak na szybko przyszło mi do głowy... Myślę, że w takim samym stopniu jestem zwolennikiem karmienia naturalnego jak i mm. Niemniej jednak z drugim też będę się starała chociaż na początku karmić piersią, bo myślę że to jest najlepsze dla dziecka

Mam podobnie - tzn. karmię do tej pory (strasznie o to walczyłam i udało się), natomiast troszkę mam już dosyć. Szymon też ma skazę białkową więc brakuje mi pewnych rzeczy w diecie. Wcześniej miał kolki, z resztą w ogóle jelita i brzuszek ma jak szlachcic . Teraz dochodzą zaparcia...Chcę go odstawić, ale najpierw walczyłam, żeby zaczął pić bebilon pepti (dla dzieci ze skazą) jak zaczął (ale ode mnie nie ma szans - wypluwa flaszkę ze wzrokiem "mama spadaj z tym i wyciągaj cycka"

ale wypije go max 80-90ml. Dosyć mam nie tylko diety - to już się chyba przyzwyczaiłam, ale tego, że on je z zegarkiem w ręku co 2h (nawet po mm). W nocy również

podejrzewam, że to już jest nawykowe. Chodzę z zapałkami w oczach, ale nie mogę nic z tym zrobić. Przytulam w nocy, daję wodę ale on póki nie dostanie cycka drze się jak opętany... a czas wracać do pracy...
Re: Karmienie piersią

:
25 sty 2013, 20:28
autor: Blue
dzis na tvn style o 22.30 program z cyklu "7 kobiet"-dzis odcinek na temat karmienia piersia;)
pewnie powtorka ale ja chetnie obejrze.Ile kobiet tyle zdan,wiec warto poznac czyjs punkt widzenia.
Re: Karmienie piersią

:
20 mar 2013, 10:09
autor: Malwina
Taaak... pisałam, że moje drugie dziecko będzie od początku butelkowe, ale coś mi się wydaje, że nie dotrzymam słowa.
Chyba spróbujemy być na piersi. Ostatnio sporo o składzie i właściwościach mleka matki czytałam, także chyba jednak spróbuję z własnym pokarmem.
Wszystko okaże się niedługo...
Re: Karmienie piersią

:
20 mar 2013, 10:55
autor: Blue
My jestesmy w trakcie odstawiania od piersi.Poki co mloda jest dostawiana tylko z rana (jak sie budzi miedzy 5.30 a 6) a laktatorem odciagam nadmiary ktore mi sie gormadza co 2 dzien przed pojsciem spac.Bylam pewna ze jak bede ja dostawiac tylko 1 raz dziennie to pokarm sam zaniknie,ale nie da rady,piersi mam pelne i ciezkie.W koncu zeby sie Bromergonem nie skonczylo bo nie spieszy mi sie do lykania chemii.
Re: Karmienie piersią

:
20 mar 2013, 20:34
autor: Pepsi
Przeniosłam tą ożywioną dyskusję o wyższości karmienia piersią nad butelką i odwrotnie
tutaj viewtopic.php?f=29&t=735&start=50
Re: Karmienie piersią

:
20 mar 2013, 20:38
autor: MamaŻaby
dla mnie najgorsza była ciąża i poród. Wbrew naturze!!! - tak uważałam i uważam nadal i to jest główny powód wahania przed kolejną ciążą. Wszystko co nastąpiło po porodzie było normalne i naturalne - przynajmniej dla mnie. A że z natury jestem raczej leniwa i ograniczam się do czynności które MUSZĘ wykonać to karmiłam piersią bo najwygodniej, najłatwiej, najszybciej i bez konieczności wykonania wielu czynności.
Fakt, że chciałam karmić piersią. Żaba urodziła się miesiąc przed terminem i tydzień leżała na neonatologii. Pielęgniarki nie za bardzo chciały bym przystawiała ją do piersi bo się przyzwyczai i będą miały z nią problemy gdy mnie nie będzie. W każdym razie po przyjeździe do domu od razu ją przystawiłam do piersi (to była pierwsza rzecz którą zrobiłyśmy razem same gdy się obudziła po przyjeździe) a ona załapała. Do dzisiaj to wspominam jako jedną z piękniejszych chwil moich początków macierzyństwa. Nie dokarmiałam jej. Była tylko na piersi do czasu rozszerzania diety. Odstawiła się sama w wieku 1 roku i 1 tygodnia. Może udałoby nam się ciągnąć karmienie piersią dalej ale żadnej z nas na tym już nie zależało - ja pracowałam i mogłam ją karmić tylko wczesnym rankiem, wieczorami i w nocy (choć na noc wtedy już ją dokarmiałam bo miałam za cienki pokarm żeby się najadła) a ona zasmakowała w "normalnych" posiłkach i w butli którą dostawała w żłobku.
Uważam, że Żaba "była na cycu" wystarczająco długu a ja uważam to za satysfakcjonujący, wyjątkowy i wygodny czas

Re: Karmienie piersią

:
20 mar 2013, 21:14
autor: Frezja
my powoli też będziemy myśleć o odstawieniu,karmie już właściwie tylko raz w nocy i nad ranem,czasem w dzień się zdarzy ale trwa to chwilę,Kuba też woli stałe posiłki,lubi poznawać nowe smaki, miałam w planach karmić do 6 miesiąca i to się udało

Re: Karmienie piersią

:
20 mar 2013, 21:21
autor: Fuente
Zapytam jeszcze raz, bo chyba
Pepsi, przeniosła mój post razem z pozostalymi do innego wątku

Dziewczyny mam pytanie odnośnie menu mamy karmiącej w pierwszych tygodniach życia Maluszka? Jak taka dieta mamy karmiącej powinna wyglądać? Może macie jakieś stronki godne polecenia odnośnie tej tematyki?

Re: Karmienie piersią

:
20 mar 2013, 21:26
autor: Frezja
Fuente pisze:bo chyba Pepsi, przeniosła mój post razem z pozostalymi do innego wątku
moja odpowiedz znajduje się w przeniesionym watku

Re: Karmienie piersią

:
21 mar 2013, 7:57
autor: Pepsi
Fuente pisze:Dziewczyny mam pytanie odnośnie menu mamy karmiącej w pierwszych tygodniach życia Maluszka? Jak taka dieta mamy karmiącej powinna wyglądać? Może macie jakieś stronki godne polecenia odnośnie tej tematyki?
Przeniosła przeniosła i wrzuciłam link do postu o diecie mamy karmiącej
viewtopic.php?f=29&t=124&p=891&hilit=dieta#p891
Re: Karmienie piersią

:
21 mar 2013, 11:13
autor: Fuente
Juz widziałam dzieki dziewczyny za odpowiedzi

Re: Karmienie piersią

:
21 mar 2013, 12:16
autor: Szizel
Polecam stronę gdzie są odpowiednie informację na team karmienia piersią, a nie jak często bywa jakieś wierutne bzdury:
http://www.laktacja.pl/
Re: Karmienie piersią

:
21 mar 2013, 15:48
autor: mikusia
KAcpra karmiłam tylko 2 miesiace, urodził sie przed czasem i dali mu butelkę w szpitalu i pozniej już cieżko bylo. a Majkę pół roku
Re: Karmienie piersią

:
26 mar 2013, 8:14
autor: justys
A ja nie chciałam karmić, ale stwierdziłam że spróbuję. No i tak pierwsze karmienie było w 2 dobie ( w międzyczasie była dokarmiana butlą). Ojjj początki nie były zbyt przyjemne dla mnie, ale jak widziałam z jakim zapałem Młoda łapie pierś i je nie miałam serca jej tego odebrać poza tym powtarzałam sobie że to najlepsze co mogę jej dać. Chciałam tylko żeby skończył się pokarm bo nie znosiłam karmienia... i jeszcze ta dieta. Aż pewnego dnia zaczęła się uśmiechać i jak tylko była przy cycu uśmiechała się szeroko no a ja już w ogóle wymiękłam i nawet zaczęłam to lubić. Na początku chciałam karmić pół roku ale teraz uwielbiam to i zamierzam karmić dłuuuużej. Oj ciężko będzie się z tym kiedyś pożegnać...

Re: Karmienie piersią

:
03 kwie 2013, 15:16
autor: Sybel
Ja karmiłam od początku pół na pół, miałam mało pokarmu, a Wit ogromny apetyt. Potem, w październiku, okazało się, ze mam chorą tarczycę i dostałam absolutny zakaz karmienia.
Nie cierpiałam tego. Tzn. inaczej - kochałam bliskość, jaką to dawało, to, że Wit się wtulał we mnie i aż posapywał ze szczęścia, ale nie znosiłam poczucia winy, że sie nie najada, że pewnie mam złą dietę i zrobię mu krzywdę, że powinnam, bo na mm będę złą matką. Taka bzdura, teraz już wiem, że to, jaką matką jestem, nie zależy od cycka i butelki, tylko od całokształtu. Karmienie nocne od zarejestrowanego przeze mnie kwiknięcia do powrotu do łóżka, a obejmujące przygotowanie mleka, podłożenie poduszki do karmienia pod plecy, nakarmienie głodomora, odbeknięcie, odłożenie i wskoczenie pod kołdrę zajmuje mi dokładnie 13 minut

Także luzikos
Z piersią bałam się, ze zasnę i sturlam się na Młodego - bezpodstawnie, bo mam bardzo czujny sen, ale niestety ten lęk mam wyniseiony z poporodowego, gdzie o przyśnięcie z dzieckiem było piekiełko, a nie ukrywajmy, 3 doby bez snu naprawdę sprzyjają zasnięciu podczas karmienia.
Re: Karmienie piersią

:
03 kwie 2013, 20:40
autor: anka TO
Ja Tymona karmiłam butelką od samego początku. A raczej "najpierwsze" karmienie należało do tatusia, bo ja byłam po znieczuleniu ogólnym. Jednak od samego początku wiedziałam, że nie chcę i nie będę karmić piersią. Na samą myśl czułam jakąś odrazę.
Olafa za to karmię piersią, a zdecydowałam się dlatego, że Tymon był uczulony prawie na wszystko, bardzo często chorował i nie miał żadnej odporności (tak wykazały badania krwi). Stwierdziłam, że może dzięki mojemu mleku drugie dziecko będzie zdrowsze.
Na razie nie jest źle, poza niewyjaśnionymi problemami z brzuszkiem i kupami, ale to inny temat.
W zasadzie chciałam się dopytać dziewczyn, które karmiły piersią dłużej swoje pociechy, tak do 6-7 m-ca przynajmniej.
Jak zaczęłyście odstawiać maluchy od piersi i podawałyście mleko zastępcze to w jakich butelkach?
Pamiętam, że Tymon w 6 miesiącu przeszedł już na miękkiego niekapka, a z Olafem nie wiem czy tak można z cyca na niekapka?
Czy lepiej chociaż na miesiąc przejść z cyca na zwykłą butelkę?
Dodam, że łyżeczką wsuwa kleik na moim mleku aż miło.
Muszę go już zacząć odstawiać, bo niebawem wracam do pracy.
Re: Karmienie piersią

:
18 kwie 2013, 21:40
autor: Blue
Zakonczylam ostatecznie.
warto bylo,sama jestem zdziwona ze tak dlugo.
Dziecku zeby wyszly wiec bez zalu zakonczylam sprawe.
wiem jedno-to ze po karmieniu piersia szybciej traci sie na wadze to w moim przypadku mit.Raczej jest odwrotnie bo karmienie piersia bardzi mi apetyt nakrecalo,ciagle czulam glod.
No i te przeciwciala-gdzie jestescie skoro Hanka juz zaliczyla antybiotyk,co jakis czas ma katar itp.
Takze podsumowujac 90% satysfakcji i 10% rozczarowania (patrz wyzej)
Re: Karmienie piersią

:
18 kwie 2013, 21:41
autor: malaJu
Blue, to i tak mało rozczarowania
