A co do porodu w domu - wiem, że jest jedna położna, która się tym zajmuje, ale jest to działalność, którą się nie afiszuje. Działa to na zasadzie poczty pantoflowej.
Swoją drogą - myslałyscie kiedyś o tego typu rozwiązaniu rozwiązania
?
?
mają bo sama rodziłam właśnie w tym pokoju w którym jest wanna do porodów w wodzie. Mi położna powiedziała (2 lata temu) że w państwowych szpitalach jest to niedozwolone. Czy to prawda nie wiem, nie zagłębiałam się, choć powiem szczerze, że gdyby była taka możliwość to chyba bym chciała. Skoro podobno skurcze są mniej bolesne i jest większy komfort to ja bym była za. W domu jakoś specjalnie tego nie widzę.Fuente pisze: Madurowicz ma zdaje się wannę do porodów w wodzie, ale nie praktykuja juz tego
caixa pisze:Moja babcia mówiła mi, że kiedyś rodzono tylko w domu bo kobiety się bały jechać do szpitala. Oczywiście dodaje zawsze:" i wszystko było dobrze". A ja zawsze jej zadaje pytanie "a ile znasz przypadków śmierci podczas porodu?". Pomimo braku tv znała kilka...
Szkoda tylko, że prawie nikt nie mógłby tam urodzić, patrząc na przeciwwskazania...Jak dla mnie - wszystko w temacie. Jestem tego samego zdania.Sybel pisze:Sama obecnie jestem uprzedzona, dla mnie zbyt duże ryzyko
Sybel pisze:dla mnie zbyt duże ryzyko, ze coś zacznie źle iść, a będę za daleko od szpitala.
Sybel pisze:No, kochanie, przyszedłeś na swiat tam, gdzie teraz stoi choinka, wiesz?
Sybel pisze:w erze trasy W-Z
Sybel pisze:takie szafowanie życiem dziecka w imię mody, własnych fobii, czy sztywnego trzymania się swiatopoglądu
ale w takiej sytuacji chyba nawet nie dostałabyś zgody na taki poród.j24 pisze:obie ciąże były z powikłaniami
kasia_m85 pisze:Nie zdecydowałabym się, nigdy.
Deco-Ania pisze:Jak dla mnie - wszystko w temacie. Jestem tego samego zdania.Sybel pisze:Sama obecnie jestem uprzedzona, dla mnie zbyt duże ryzyko
Pamiętam jak na finiszu mojej ciąży mieliśmy z Mężem ogromnego pietra - w 39 tc byłam u gin - szyjka zgładzona, rozwarcie na 2 cm, miałam jeszcze masaż szyjki i wyszłam z wizyty ze świadomością, że w każdej chwili poród może się zacząć. Dwa dni później ciągle byłam w dwupaku, a spadł wtedy taki śnieg, że nie wiem czy dalibyśmy radę wyjechać z podwórka i nie wiem czy pogotowie dojechałoby do nas (mieszkamy na wsi). Nawet mój zazwyczaj spokojny Mąż bał się jak to będzie, jeśli poród się zacznie. Na szczęście młody poczekał na marcową słoneczną pogodęSybel pisze:Moja koleżanka lub jej siostra (...) urodziła się w domu, bo mieszkają pod Łodzią, a były takie zaspy, ze pogotowie nie dało rady dojechać, a one chyba nie miały czym jechać do szpitala

Sybel pisze:Poza tym wokół nich latają ich starsze dzieci, które myślą, ze mamusia umiera, mąż panikuje
kasia_m85 pisze:Nie zdecydowałabym się, nigdy.

Poród odebral jej mąż, który wyjął młodego obłapiając całą główkę jeszcze w kanale rodnym i go niby mocno ale delikatnie ciągnął, drugą ręką naciskając jej od góry na brzuch, ona z wycieńczenia i bólu już prawie nie reagowała, on ratował dzieciaka, bo widział włoski. Jak go wydobył, szybko za telefon i na pogotowie, oni instruowali co ma robić, ale pojawili się dosłownie w 5 minut i wszystko skończyło się dobrze. Ona się ocknęła jak już była wyłyżeczkowana, a wujas zwinął zapaskudzone prześcieradła razem z dywanem i wychodził z pokoju. W szpitalu leżeli tydzień i wyszli, bo wszystko było ok. A jej biedny mąż wezwał teściową na pomoc do dzieci, bo normalnie po ludzku musiał to odchorować - niejeden facet by umarl ze strachu, a ten zachowal zimną krew, normalnie medal mu za to.malaJu pisze:Wiem, że kiedyś była taka opcja w MP i Madurowiczu, ale chyba się wycofali ze względów jakichś.
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości