Strona 1 z 1

Żywienie ekstremalne

Post: 11 gru 2012, 23:22
autor: Pepsi
Czyli jakiej potrawy nigdy byście nie zjadły? Tak mnie dziś naszło na kulinarne pytanie po tym jak moja mama chciała mnie poczęstować smażoną wątróbką :roll:
Ale przy tym http://podroze.gazeta.pl/podroze/56,114 ... trawy.html wątróbka to chyba pikuś :ymdevil:

Re: Żywienie ekstremalne

Post: 11 gru 2012, 23:25
autor: Audiolka
ja z rodzimych potraw -
wątróbka - sam jej zapach przyprawia mnie o mdłości, czernina (nie, bo nie i taki argument wystarczy), golonka, zimne nogi, słonina, salceson, biała kiełbasa (ogólnie jak na mięsie albo wędlinie zobaczę kawałek tłuszczu to nie tykam)

Re: Żywienie ekstremalne

Post: 12 gru 2012, 0:04
autor: Pepsi
Ja kiedyś miałam wątpliwą przyjemność "załapać się" na smażony móżdżek. Wszystko było ok dopóki nie dowiedziała się co jem :roll:

Re: Żywienie ekstremalne

Post: 12 gru 2012, 0:18
autor: Audiolka
Pepsi pisze:Wszystko było ok dopóki nie dowiedziała się co jem
złota zasada - czasem lepiej nie wiedzieć :mrgreen:

Re: Żywienie ekstremalne

Post: 12 gru 2012, 8:20
autor: kari
Audiolka, wszystko co wymieniłaś oprócz czerniny bardzo lubię :)
ale jak Ty czerniny nie cierpię, przestawiło mi się i nie zjem flaków, śmierdzą z innych chyba nie mam,
żywienie ekstremalne to swojego czasu prowadził mój ojciec jedną zupę z trzech, ale to tylko on jadł, tego też bym nie ruszyła

Re: Żywienie ekstremalne

Post: 12 gru 2012, 10:28
autor: justine
Pepsi, rozwalił mnie ten 'artykuł' :o
Nie wiem co bym z niego wybrała jako najbardziej obrzydliwe, to jajko mnie powaliło i jeszcze te żywe ośmiornice, bleee.
Rozumiem, że ludzie jedzą różne dziwne rzeczy ale od dawna się zastanawiam nad fenomenem tej ryby fugu, oglądałam kiedyś program o tej rybie. Rozumiem, że może ona jest dobra ale nie ma czegoś tak dobrego, żebym zaryzykowała życie by tego spróbować. Ludzie, którzy to jedzą są dla mnie nieźle porąbani.
A jeśli chodzi o potrawy, których ja nie tknę to faktycznie czernina i za flakami też nie przepadam.

Re: Żywienie ekstremalne

Post: 12 gru 2012, 10:37
autor: Pepsi
justine pisze:Ludzie, którzy to jedzą są dla mnie nieźle porąbani.

=)) Ryba Fugu to jedyne czego jestem ciekawa :roll: choć nie wiem czy jak bym ja miała na talerzu to bym się skusiła.
To ja nie jadam flaków, czerniny, kaszanki, salcesonu, czarnego i tym podobnych, boczku, świeżonki, ozorów, nerek, wątróbki, zimnych nóg (wolę tymbaliki), kapusty z grochem, gotowanej młodej kapusty (uraz z dzieciństwa :ymdevil: ) generalnie z mięsa to tylko pierś z kurczaka, schab, karkówka i wołowina. Z wędlin tylko to gdzie nie widać grama tłuszczu i tylko to co ładnie wygląda :lol:

Re: Żywienie ekstremalne

Post: 12 gru 2012, 15:40
autor: martula_87
Przeczytałam artykuł po jedzeniu i nie czuję się zbyt dobrze....
Ja generalnie nigdy w życiu nie ruszę flaków,czerniny,zimnych nóżek,żołądki i płucka też odpadają a o móżdżku aż sie boję myślec a i tatara też nie ruszę.

Re: Żywienie ekstremalne

Post: 12 gru 2012, 20:40
autor: Emi
Ja nie tknę
Pepsi pisze:czerniny, kaszanki, salcesonu (...) świeżonki, ozorów, nerek

Re: Żywienie ekstremalne

Post: 16 gru 2012, 10:24
autor: malaJu
Czytałam na głos i mąż mnie prawie z domu wyrzucił ;)
Co mnie zaciekawiło? Haggis, bo to przecież owcza wersja kaszanki w zasadzie. Tego bym spróbowała. Ale ten ser z robalami.... :ymsick:

Re: Żywienie ekstremalne

Post: 17 gru 2012, 12:23
autor: Fuente
Audiolka pisze:wątróbka - sam jej zapach przyprawia mnie o mdłości, czernina (nie, bo nie i taki argument wystarczy), golonka, zimne nogi, słonina, salceson, biała kiełbasa (ogólnie jak na mięsie albo wędlinie zobaczę kawałek tłuszczu to nie tykam)


Jakbym siebie czytała! Podpisuję się obie rękoma i nogami też! :D
A co do dziwnych rzeczy, ja ogólnie jestem mocno wybredna... więc nie... nie... nie... Owoców morza też nie zjem, chociaż większość zachwala, nawet nie spróbuję,bo nie i już! :D