My rówież skorzystaliśmy z weekendowych zajęć w "Nas Troje", zresztą w tym samym terminie co
ppola i jej mąż

Zajęcia trwały trzy dni - piątek, sobota, niedziela.
Zacznę od tego co było omawiane. W piątek przyszła babeczka, która mówiła o Polskim Banku Krwi Pępowinowej. Nie da się ukryć, że jej prezentacja była w pewnym stopniu nastawiona na namówienie nas na skorzystanie z takiej opcji. Ale z drugiej strony omówiła zagadnienie, które dla wielu osób jest dużą nowością. Rozmawialiśmy też o sprawach organizacyjnych, typu wybór szpitala, co trzeba wcześniej przygotować/sprawdzić, jak wygląda przyjęcie na oddział, gdzie i co trzeba załatwić po porodzie itp. Dla mnie np. cenna informacja, że indywidualnie również można zobaczyć oddział, tylko trzeba zadzwonić i się umówić. Mieliśmy też ćwiczenia fizyczne, m.in. na piłkach i matach, jak oddychać przeponą. W piątek zaczęliśmy też omawiać karmienie. W sobotę skończyliśmy karmienie, mówiliśmy m.in. o problemach, które możemy napotkać, co robić w zależności od etapu zaawansowania problemu. Oczywiście dziewczyny omawiały etapy porodu, połóg, no i oczywiście kwestie związane z noworodkiem, m.in. jak pielęgnować poszczególne części ciała. W niedzielę mieliśmy zajęcia praktyczne, czyli kąpanie lalki. Oczywiście w związku z tym również przewijaliśmy i ubieraliśmy lalkę. Jasne jak słońce, że dziecko to żywy organizm, który się rusza i różnie reaguje. Ale na mnie było cenne, że Sylwia pokazała nam jak chwytać dziecko, w których miejscach, żeby zrobić coś skutecznie, a jednocześnie nie zrobić dziecku krzywdy. Dla mnie, jako totalnego laika, istotne były nawet kolejne etapy wieczornej pielęgnacji malucha, bo warto wiedzieć co zrobić po kolei, żeby zaoszczędzić czas, a także zmniejszyć swój stres, a co za tym idzie stres malucha.
Bardzo zadowolony z SR jest także mój mąż. Takie spotkania dodają pewności siebie. Uczestniczy w nich kilka/kilkanaście par, które czeka to samo wyzwanie, więc pada wiele pytań, wiele bardzo ważnych, które człowiekowi gdzieś umykają. Można pogadać o swoich obawach, oczekiwaniach, przeżyciach i jakoś rozładować emocje. Bo jednak wiadomo, że bezdzietne przyjaciółki interesują się ciążą, ale jednak podchodzą do tego zupełnie inaczej.
W "Nas troje" otrzymaliśmy również wiele prezencików: prasę dzieciową, kupony rabatowe, próbki, gadżety, herbatki na laktację, kalendarz 1. roku życia malucha, płytę z "Mamo, tato, co Ty na to", schemat żywieniowy malucha jak już się rozszerza dietę.
Podsumowując: dla osób, które nie miały nigdy do czynienia z maluszkami, które tuż po porodzie będą musiały radzić sobie same (z musu lub z wyboru) nawet taka szkoła weekendowa to bardzo dobra opcja. My na pewno będziemy polecać, bo po tym weekendzie w dużej mierze obawy i niepewność zmalały, a oczekiwanie na nowego człowieka było spokojniejsze.