
Audiolka pisze:NicMiałam do czynienia z malutkimi dziećmi od zawsze,zawsze,zawsze dlatego absolutnie wiedziałam, że dam sobie radę
![]()
Chyba ze liczy się mój mąż, który cały czas mówił że on nie da rady, upuści dziecko itp. itd. świetnie sobie dał radę, już w szpitalu przewijał i karmił Wojtka.



Wiem że dzieci rodzą się bez zębów, ale chyba dawno nie miałam styczności ze szczerbolkami i zapomniałam jak to wygląda.

yuna pisze:Zawsze o noworodkach słyszałam, że to takie maleństwa. Te które dane było mi widzieć, były takie malutkie i kruchutkie... A tu nagle wypchnęłam z siebie (z masakrycznym wysiłkiem i trgudnościami) 4 kilo żywej wagi... I ona wcale nie byla taka tycia i kruchutka. Ciężko mi się było z tym oswoić. I tak sobie patrzyłam na tą moją córę przez kilka pierwszych dni zadając sobie pytanie [i]"to Ty naprawdę się tam zmieściłaś w tym brzuchu? Jak???"


Wszyscy opowiadali, że z momentem narodzin dziecka jest koniec życia, wieczne niewyspanie, ciągły horror. A tu miła niespodzianka - mały aniołek, który śpi całe noce, nie ma kolki i sam zasypia Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość