Powiem szczerze, ze wkurza mnie, jak widze na metce żeby przecierać wilgotną szmatką albo podobne. Nie licząc pozytywek, nie wyobrażam sobie dać czegoś dziecku bez porządnego wyprania. Z musu te grające staram się jakoś przeprać powierzchniowo, ale na przykład ostatnio po szpitalu załatwiłam Młodemu grajka w gąsienicy Lamaze, bo się zapomniałam i wrzuciłam ją do pralki. Cóż, odkupilam ją od motylicy za niewielkie pieniadze, więc nie rozpaczam
Ale czy Wy też olewacie metki i większość zwyczajnie dorzucacie do zwykłego prania, czy może jednak trzymacie się zaleceń?



Elmo i Słodziaki są raczej przecierane niż przepierane niestety, ale w innym przypadku ich żywot się zakończy
Wiktor 








